pamiętnik prostytutki sceny zwierzenia blog erotyczny

Materiały zawierające tag "pamiętnik prostytutki sceny zwierzenia blog erotyczny".

3. Zwierzenia- historie miłosne i tragiczne prosto z życia

Obudziłam się około siedemnastej. Byłam zmęczona i obolała. Zwierzyłam się z tego Oldze i Zoi.
- Upadłaś kiedyś ucząc się jeździć na rowerze? - zapytała Zoja.
Było oczywiste, że tak. Zoja poradziła mi, abym dzisiaj zachowała się tak samo, jak wtedy. Kiedyś, dawno temu wsiadłam znowu natychmiast na rower i teraz też nie powinnam sobie odpuszczać, chyba, że naprawdę jestem chora lub mam okres. Rita ustaliła ze mną wcześniej, że mam obowiązek pracować dwadzieścia dni w miesiącu. Przyznałam więc rację koleżankom, że warto poczekać na gorszy moment i wtedy wykorzystać wolny dzień.
Jeżeli chcesz popracować spokojniej staraj się zagadywać facetów. Wielu lubi sobie pogadać- doradziła mi Olga.
Zoja wstała i zrobiła nam kawę. Po chwili piłyśmy ją z przyjemnością w kuchni. Potem przekąsiłyśmy troszeczkę i zeszłyśmy do ogrodu. Usiadłyśmy w niedużej altanie porośniętej dzikim winem. Dziewczyny bez makijaży, w zwykłych nocnych strojach wyglądały bardzo młodo i niewinnie. Opowiadały o swoich początkach w zawodzie. Zrozumiałam, że żadnej z nich nie było łatwo. Zgodnie twierdziły, że klub Rity to prawdziwy raj w porównaniu z tym, co spotykało je wcześniej. Karina opowiedziała niezwykle tragiczną historię. Od dziecka była molestowana, a potem regularnie gwałcona przez ojczyma. Gdy wreszcie powiedziała o tym matce, została przez nią wyrzucona z domu. Jeździła bez celu po Polsce, aż znalazła opiekuna na dworcu centralnym w Warszawie. Przygarnął ją sympatyczny mężczyzna, który potem bił ją i poniewierał. Przeczytała ogłoszenie, uciekła i w taki sposób trafiła do domu Rity. Historia Zoi też nie była wesoła. Niezwykle surowi i pedantyczni rodzice bili ją i głodzili za najdrobniejsze przewinienie, szczególnie za złe wyniki w nauce. Zoja nie była ponoć zbyt zdolna i dobre oceny osiągała z ogromnym wysiłkiem. Doczekała do pełnoletności i uciekła do klubu. Poszukiwała ją policja, ale ona zastrzegła, żeby nie powiadamiano rodziców, gdzie się znajduje. W ten sposób zniknął koszmar jej dzieciństwa. Olga tak naprawdę nie była nigdy niczyja. Wychowywała się w domu dziecka i rodzinach zastępczych. Twierdziła, że rodzice zastępczy są specjalnie szkoleni, aby nie przywiązywać się do dzieci. W końcu namiastkę domu znalazła u Rity. Opowiedziałam dziewczynom także moją historię. Miałam kiedyś prawdziwy dom. Miałam też normalnych rodziców, miłość, wakacje, święta i te wszystkie drobiazgi, z których składa się szczęśliwe życie. Skończyłam podstawówkę, kiedy mama zachorowała na białaczkę. Mimo leczenia niknęła w oczach. Po jej śmierci ojciec zaczął pić. W końcu zapił się na śmierć. Mieszkanie zajął komornik, a mnie pracownicy socjalni umieścili w internacie i szkole medycznej. Skończyłam medyk z powodzeniem i wtedy znaleziono mi pracę w domu opieki nad głęboko upośledzonymi. Dostałam tam też służbowy pokój. Praca była ciężka, ale znosiłam ją dość dobrze. Zaczął się mną bardzo interesować obleśny, stary lekarz, który też tam pracował. Odrzucałam jego zaloty. Z zemsty podrzucił mi do kieszeni fartucha ampułki z morfiną i powiadomił kierownika ośrodka, że widział, jak je kradłam. Nie pomogło nic. Dostałam dyscyplinarkę i straciłam dach nad głową. Potem nie miałam dokąd pójść i trafiłam do klubu.

Dookoła było tak pięknie. Świeża zieleń, śpiewające ptaki, zapach kwiatów, a my siedziałyśmy jak pokutnice ze spuszczonymi głowami. Podobno pozostałe dziewczyny też nie zostały oszczędzone przez los. Szefowa jednak nigdy nie pytała ich o przeszłość, co bardzo ceniły. Pomyślałam, że nie warto wspominać. Tak bardzo chciałabym się teraz skupić na marzeniach o przyszłości, jednak na razie mnie to przerastało. Musiałam odsapnąć, chwycić oddech. Ze smutnych wspomnień i rozmyślań wyrwał nas głos Rity, która wołała nas na posiłek. O dziewiętnastej była zawsze gorąca kolacja. Przygotowywała ją osobiście szefowa. Przy kolacji humory wszystkim się znacznie poprawiły. Potem prysznic, strojenie się, czesanie i malowanie. O dwudziestej pierwszej byłyśmy na sali. Tradycyjny drink, rozmowy z gośćmi i moje pierwsze zadanie.
Znalazłam się w pokoju z bardzo młodym chłopcem, którego przyprowadził młody mężczyzna. Zauważyłam, że jest bardzo przestraszony. Skurczył się w fotelu, jakby chciał zniknąć. Gdy do niego podeszłam, trząsł się na całym ciele i nie podnosił nawet na mnie wzroku. Okazało się, że właśnie wczoraj skończył osiemnaście lat i wizyta w klubie to prezent dla niego od starszego brata.
Opowiedział mi, że jeszcze nigdy nie był z dziewczyną i to ma być jego pierwszy raz. Spytałam, czy ma na to ochotę. Odpowiedział szczerze, że nie. Problem polegał na tym, że brat zapłacił już za dwie godziny, żeby prawiczek nie musiał się spieszyć, poza tym nie chciał stracić twarzy przed starszym bratem. Umówiliśmy się, że spędzimy razem w pokoju dwie godziny, a potem on okłamie brata, że świetnie mu poszło, a ja to potwierdzę. Zauważyłam, że po naszych ustaleniach poczuł natychmiastową ulgę i rozluźnił się. Miał na imię Tomek. Patrzył na mnie z sympatią bardzo niebieskimi oczami, które kogoś mi przypominały. Opowiadał mi o szkole, o planach na przyszłość i o tym, że podoba mu się pewna dziewczyna z sąsiedztwa, ale ona nic o tym nie wie. Doradziłam mu, aby napisał do niej list i wyznał, że chciałby się z nią spotkać. Kiedyś, w trzeciej klasie gimnazjum ja też byłam dziewczyną z sąsiedztwa. Do mnie także napisał chłopiec. Był starszy o rok ode mnie. Przypomniałam sobie jego twarz i bardzo, bardzo niebieskie oczy, podobne jak u Tomka. On miał na imię Łukasz. Spędzaliśmy razem dużo czasu. Któregoś dnia, gdy mojego ojca nie było w domu, zaczęliśmy się do siebie tulić i całować coraz namiętniej. Nie wiem nawet, jak to potem się stało. Tak, jakby wszystko działo się poza nami. Później oboje byliśmy zawstydzeni, ale szczęśliwi. Opowiedziałam Tomkowi o tym moim pierwszym razie. Powiedziałam mu też, że cieszę się, że zrobiłam to z kimś, kogo kochałam. Tomek zwierzył mi się, że on też by tak chciał.
Nie wiadomo kiedy minęły dwie godziny. Potargałam chłopcu włosy, kazałam mu lekko odpiąć rozporek. Rozśmieszyło go to bardzo. Wróciliśmy na salę w tak świetnych nastrojach, że brat Tomka o nic nie zapytał, tylko poklepał go z uznaniem.

I co, pogadałaś sobie? - zapytała mnie znienacka Zoja.
Skąd wiesz? - prawie krzyknęłam ze zdziwienia.
Wiem, po prostu wiem, że jesteś dobrą dziewczyną.
Zoja bardzo zaskoczyła mnie tym, że tak szybko mnie rozszyfrowała. Potem sączyłyśmy sok i rozmawiałyśmy przy barze. Noc upłynęła dość spokojnie, miałam jeszcze dwóch klientów i poszczęściło mi się, bo nie przyszli do klubu jedynie po seks, g ale też po to, aby trochę pogadać.

1

Kup ten skrypt na doneta.pl







Zwierzenia Alkoholika