Pamiętnik Prostytutki Pauliny

1. Nie ma jak u mamy, czyli Eden

Podobno miałam dużo szczęścia. Trafiłam do klubu , którego szefem jest kobieta. Już pierwszego dnia kazała mi do siebie mówić – Rita. Naprawdę ma podobno na imię Małgorzata. Wysoka kobieta około sześćdziesiątki, ma w sobie jeszcze sporo uroku i seksu, ale też niemałą dawkę ciepła, co czyni z niej prawdziwą mamuśkę dla podopiecznych. Dziewczyny dobrze o niej mówią. Jest nas tu łącznie ze mną dziesięć. Najdłużej pracują Marika i Kinga. Marika jest mocno wystylizowana, Przypomina lalkę Barbie. Wysoka, szczupła, ma mocno utlenione włosy i porażającą słodycz. Trudno pojąć skąd wziął się u niej tak wydatny biust z ciągle sterczącymi brodawkami. Dziewczyny plotkują, że to silikon. Kinga bardzo się od niej różni. Jest niewysoka, krępa, ma krótkie, ciemne włosy. Taka chłopczyca. Podobno ma duże branie u ciotowatych facetów i … kobiet.
Marikę i Kingę łączy szczególna sympatia, ale nie są o siebie zazdrosne, więc Rita to toleruje. Zresztą mamuśka już pierwszego dnia pouczyła mnie, że w zasadzie każda z nas powinna umieć obsłużyć i mężczyzn i kobiety i jest to tylko kwestia przyzwyczajenia i wprawy.
Pracowałam wcześniej w zakładzie dla głęboko upośledzonych i o ile mycie intymnych części ciała nie sprawiało mi większej przykrości, o tyle nie mogłam sobie wyobrazić, aby kobieca ozdoba z nabrzmiałymi wargami sromowymi i napęczniałą łechtaczką mogła być dla mnie pociągająca.
Ludzie chorzy czasami reagowali fizycznym podnieceniem na zabiegi pielęgnacyjne. Nauczyłam się tego nie zauważać.
Rita stwierdziła nawet, że moje poprzednie zajęcie dobrze wpłynie na obecną karierę, bo nadal wystarczy, abym ludzi traktowała jak ciała. Opowiadała, że z niektórymi klientami trzeba też rozmawiać, a przede wszystkim ich słuchać, ale najważniejsze, aby nie angażować się emocjonalnie. Taka praca w zakładzie dla ciężko chorych to według niej był niezły staż.

Mamuśka osobiście pokazała mi cały dom o pięknej nazwie – Klub nocny – Eden.
Parter wyglądał w zasadzie jak duży, luksusowy pub z dobrze zaopatrzonym i rozświetlonym barem oraz miękkimi kanapami przy stolikach. Z sali tej dość dyskretne wyjście prowadziło do obszernego korytarza, z którego z kolei można było wejść do trzech identycznych pokoi. W pokojach tych obsługiwano gości. Każdy z nich był wyposażony w obszerne łoże, dwie szafki nocne, stolik i dwa fotele oraz łazienkę. W szufladzie szafki znajdował się słoiczek z żelem intymnym, prezerwatywami i papierowymi ręcznikami. Najwięcej uwagi Rita poświęciła prezerwatywom. Tłumaczyła mi, że niezależnie od rodzaju seksu zawsze mam korzystać z prezerwatyw. Pokazała mi też przycisk pod łóżkiem. Był to alarm. Należało go nacisnąć w razie zagrożenia. Podobno w pomieszczeniu ochrony zapala się wówczas światełko z numerem pokoju i słychać sygnał dźwiękowy. Na górze domu znajdowało się mieszkanie Rity oraz trzy spore pokoje, łazienka i kuchnia. Szefowa wytłumaczyła mi, że dwa z pokoi są czteroosobowe, a trzeci dwuosobowy, natomiast z kuchni i łazienki mamy prawo korzystać wszystkie. Warunki, pomimo zakwaterowania mnie w czteroosobowym pokoju, były całkiem niezłe. Miałam nadzieję, że towarzystwo też nie będzie najgorsze.
Marika i Kinga, jako najdłuższe stażem mieszkały w dwójce. Ja podzieliłam pokój z Olgą, Zoją i Kariną. Dziewczyny właśnie zostały obudzone przez mamuśkę. Leniwie przeciągały się w n łóżkach.
Potem ogarnęły się nieco, przywitały ze mną bardzo serdecznie i poszłyśmy na kolację do kuchni.
Sama szefowa podała nam posiłek. Niczego sobie – frytki,kotlety wieprzowe i surówki, do tego kompocik. - Jak u mamy – pomyślałam. Po kolacji wróciłyśmy do pokoju. Rita przydzieliła mi miejsce w szafie. Zaczęłam się rozpakowywać. Miałam niewiele rzeczy. Mamuśka oszacowała starannie mój wygląd. Stwierdziła, że ogólnie może być, a ubranka służbowe i kosmetyki zakupi dla mnie jutro, oczywiście potrąci mi z zarobku. Chciałam się położyć, ale Rita uznała, że dzisiejszej nocy muszę wstępnie oswoić się ze wszystkim. Kazała mi zejść o dwudziestej pierwszej na dół.
Dziewczyny myły się właśnie pod prysznicami. Dołączyłam do nich.


Marika i Kinga myły się nawzajem. Dotykały się najpierw spokojnie i z czułością. Potem ich usta połączyły się. Całowały się namiętnie. Śmiały się, że to wprawka. Ich języki wysunęły się poza wargi i tańczyły w coraz szybszym rytmie, jak główki węży. Dłonie błądziły po ciałach. Językami muskały wzajemnie swe policzki, oczy, uszy, szyje. Ich sutki nabrzmiały i nabrały intensywniejszego koloru. Dłonie każdej pieściły piersi, pośladki i waginę partnerki. W końcu obie uległy szalonemu, rytmowi ciał. Każda z nich penetrowała palcami gorące i śliskie wnętrze kochanki. Ciała dziewczyn błyszczały od kropli wody, a jej szum nie zagłuszył już szybkich, głośnych oddechów i jęków rozkoszy.
Pozostałe dziewczyny bez skrępowania przyglądały się temu widowisku. Ja też nie czułam zażenowania. Nigdy nie sądziłam, że taka scena może mnie rozgrzać i podniecić. Poczułam palenie policzków i napięcie w swojej muszelce. W oczach koleżanek widziałam to samo. W końcu Marika i Kinga osiągnęły szczyt rozkoszy. Ich ciała wstrząsały dreszcze, a one mocno splotły się w uścisku.

Po chwili wszystko wróciło do normy Moje współlokatorki szybko i sprawnie zaczęły szykować się do pracy. Plotkowały o różnych nieistotnych sprawach. Żadna z nich nie powiedziała ani słowa o tym, co zdarzyło się pod prysznicami. Ja także powstrzymałam się od wszelkich komentarzy. Zaczęłam się czesać i malować. Na wiele mi się to jednak nie przydało. Rita zaplanowała tę noc dla mnie inaczej niż dla pozostałych dziewczyn.
O dwudziestej pierwszej zeszłyśmy na dół. Było zupełnie pusto. Za barem stał młody, przystojny facet. Zaproponował nam po drinku na szczęście. Podeszłyśmy do baru. Powiedział, że ma na imię Robert. Ja także przedstawiłam się i podałam mu rękę. Stwierdził, że imię Paulina nie nadaje się do tego zawodu i rzeczywiście za jakieś pół godziny Rita zadecydowała, że będę Polą. Nie miałam nic przeciwko temu. Na początek mamuśka kazała mi dopić drinka i przyjrzeć się gościom. W klubie znajdowało się wtedy pięciu mężczyzn. Wyglądali przyzwoicie, siedzieli przy barze i sączyli alkohol. Żaden z nich nie miał ochoty na rozmowę. Dziewczyny przyglądały im się z zainteresowaniem. Rita wywołała mnie dyskretnie na zaplecze. Za pokojami dla gości na samym końcu korytarza znajdował się mały pokoik. Rita nazwała go swoim biurem. Były w nim różne urządzenia i monitor. Opowiedziała mi, że w każdym z pokoi dla gości są kamery. Stanowią dodatkowe zabezpieczenie. Dziewczyny o nich wiedzą, ale nie wolno o tym rozmawiać z nikim. Jest to ścisła tajemnica. Ochroniarz zajmuje inne pomieszczenie i ma tylko dostęp do alarmów.
Stwierdziła,że ona dzisiaj użyje kamer w celu szkoleniowym. Przez kilka godzin obserwowałam wyczyny moich koleżanek i ich klientów na monitorze. W międzyczasie Rita udzielała mi szczegółowych wskazówek i instrukcji na przyszłość. Rozbawił nas nieco jeden z gości. Uprawiał seks oralny z Kariną. Klęcząc przy łóżku z wielkim zapałem wylizywał jej szparkę. Karina była zachwycona. Potem zrobił coś jeszcze. Zaczął łasić się do jej waginy jak kot i coraz mocniej tarł ją głową. Miał ładne, bujne włosy. W końcu stały się wilgotne i sterczące. Gdy odwrócił twarz w kierunku kamery miał na głowie śmieszny przedziałek. W tym momencie na jego twarzy pojawił się nienaturalny grymas. Najwyraźniej doszedł. Obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
Rita jednak szybko pouczyła mnie, abym nigdy nie śmiała się ze swoich klientów w ich obecności oczywiście, bo to może urazić ich ego. Potem pozwoliła mi pójść na górę i kazała porządnie się wyspać. W tej sprawie jej nakaz był zupełnie zbyteczny.

12345678następna >>

Kup ten skrypt na doneta.pl







Zwierzenia Alkoholika